Sex, szczęście i pieniądze

Związki między miłością a pieniędzmi są od wieków tematem wielu dzieł literackich. Jednak dopiero niedawno zainteresowali się tym zagadnieniem naukowcy. I to bardzo poważni naukowcy brytyjscy: Oswald i Blanchflower z National Bureau of Economic Research. Należą oni do szybko rozszerzającego się kręgu specjalistów zajmujących się 'ekonomią szczęśliwości', a przy badaniu ludzkich emocji posługują się technikami ekonometrycznymi.


Za pieniądze nie można kupić większego zadowolenia z życia seksualnego.

Podstawowy wniosek wynikający z badań brzmi: dzięki pieniądzom można się czuć szczęśliwszym, ale za pieniądze nie można kupić większego zadowolenia z życia seksualnego.

Badanie przeprowadzono na grupie 16 tys. dorosłych Amerykanów, którzy od lat dziewięćdziesiątych objęci są badaniem socjologiczno-ekonometrycznym. Zadowolenie z życia i osiągnięcie szczęścia są pojęciami trudnymi do zdefiniowania, więc badanych pytano po prostu jak bardzo czują się szczęśliwi lub nieszczęśliwi. Dzięki temu stwierdzono z całą pewnością, że im ktoś osiąga większe zadowolenie z życia seksualnego, tym czuje się szczęśliwszy. Porównując poziom zadowolenia z życia seksualnego z innymi wcześniej badanymi aktywnościami, autorzy starali się odpowiedzieć na pytanie: ile warte (w USD) jest zadowolenie z życia seksualnego. Z kalkulacji wynika, że zwiększenie częstotliwości uprawiania seksu z 'jednego razu' w miesiącu do 'jednego razu' w tygodniu lub częściej, daje badanym takie samo zadowolenie, jak odłożenie na koncie 50 tys. USD!


Rok udanego małżeństwa daje zadowolenie równe zarobieniu 100 tys. USD.

Kwota 100 tys. USD wynika z porównania stopnia zadowolenia osób samotnych zarabiających rocznie określoną kwotę w USD ze stopniem zadowolenia osób o tych samych dochodach żyjących w udanych związkach małżeńskich. Ale okazało się, że także rozwód i ulga, jaka wiąże się z rozwiązaniem nieudanego związku też może być przyczyną zwiększenia zadowolenia z życia i wyceniono to zdarzenie na 66 tys. USD.

Badania naukowe podobno nie kłamią i wynika z nich, że osiągając większe dochody wcale nie możemy mieć za to większego zadowolenia seksualnego, ani większej liczby dobrych partnerów/partnerek. To ostatnie stwierdzenie jest zaskakujące i nie zgadza się z potoczną opinią. Ale badacze twierdzą, że większość mężczyzn płacących za usługi prostytutek wcale nie należy do ludzi szczęśliwych.


Małżonkowie kochają się o 30% częściej niż single.

I być może dlatego czują się szczęśliwsi. Analiza wyników tych badań nie budzi zastrzeżeń. Porównywane grupy reprezentowały całe społeczeństwo amerykańskie, a w obliczeniach uwzględniano i niwelowano wpływ takich czynników jak wiek, pochodzenie etniczne, wykształcenie, pozycję zawodową itp.

Naukowcy zbadali także, czy większe zadowolenie osiągamy będąc z jednym partnerem, czy mając kilku partnerów. Otóż posiadanie jednego, stałego partnera zwiększa zadowolenie z życia. I to zarówno wśród par hetero-, jak i homoseksualnych.

Psycholodzy i seksuolodzy od dawna próbują rozstrzygnąć, czy zadowolenie z życia seksualnego wynika z widzenia świata przez 'różowe okulary', czy też udane życie seksualne powoduje, że widzimy świat przez 'różowe okulary'?

Profesor Oswald zdaje sobie sprawę z ograniczeń przeprowadzonego badania, a jego prawdziwym marzeniem jest przeprowadzenie dużego eksperymentu, w którym wyznaczono by partnerom częstotliwość pożycia i przydzielono odpowiednią kwotę do wykorzystania. W jednej grupie byłoby mniej seksu, a więcej pieniędzy, w drugiej - odwrotnie. Profesor obawia się jednak, że nigdy nie przeprowadzi tego eksperymentu, bo żaden rząd, ani żadna organizacja nie wyasygnuje środków na realizację takiego projektu.

Na koniec coś, co pobudzi Państwa wyobraźnię. Pokusiłem się o przeliczenie dolarów na złotówki, aby jednej części moich Czytelników w pełni uświadomić ich bogactwo, a drugiej wskazać do niego drogę.


dr n. med. Medard Lech