Jesienią łatwiej łapiemy infekcje

O chorobach górnych dróg oddechowych i sposobach zapobiegania im rozmawiamy z dr n. med. Dorotą Kapiszewską-Dzedzej, otolaryngologiem.

Co oznacza określenie „górne drogi oddechowe"?
Dorota Kapiszewska-Dzedzej: Drogi oddechowe dzielimy na górne i dolne. Granica między nimi przebiega na wysokości tchawicy, w miejscu, gdzie przechodzi ona w oskrzela, czyli mniej więcej tam, gdzie mamy mostek. Górne drogi oddechowe to: nos, nosogardło, jama usta, gardło, krtań i tchawica, a dolne drogi oddechowe to oskrzela i płuca. Górne drogi oddechowe są bliższe środowisku zewnętrznemu i przygotowują powietrze dostarczane do dolnych dróg oddechowych - nawilżając je, ogrzewając i oczyszczając.

Na co najczęściej choruje górny odcinek dróg oddechowych?
D. K.-D.: Na infekcje wirusowe - przeszło 70 proc. zachorowań. Pozostała część to infekcje bakteryjne.

A popularne wśród Pacjentów przeziębienie to także rodzaj infekcji?
D. K.-D.: Przeziębienie to sposób, w jaki nabywamy chorobę. W wyniku wyziębienia organizmu dochodzi do osłabienia odporności, przez co słabiej odpieramy atak wirusów, bakterii czy innych patogenów - np. alergenów. Pojawiają się pierwsze objawy - złe samopoczucie, ból gardła, po kilku dniach katar.

Dlaczego to właśnie jesienią i zimą częściej chorujemy?
D. K.-D.: Zwiększona zachorowalność wiąże się ze spadkiem odporności, za który z kolei odpowiada osłabienie produkcji witaminy D3, wynikające ze słabszego promieniowania słonecznego. Między październikiem a majem nasza strefa geograficzna jest niedoświetlona. Drugi czynnik to przebywanie w zamkniętych, ogrzewanych pomieszczeniach, w których temperatura przekracza często 23°C, co z kolei upośledza funkcjonowanie rzęsek błony śluzowej dróg oddechowych. Nabłonek w takich warunkach nie spełnia roli filtra, a jego mechanizmy obronne są zaburzone.

Co możemy zrobić, żeby wzmocnić naszą odporność?
D. K.-D.: Na pewno powinniśmy w okresie jesienno-zimowym lepiej się odżywiać, dostarczać organizmowi suplementy, które uzupełniają niedobory witaminy D3. Zapobieganiu infekcjom wirusowym pomagają także szczepienia ochronne przeciwko grypie. Szczepionka stymuluje organizm do odpowiedzi na infekcje wirusowe. Od wielu lat prowadzi się szczepienia na grypę, które w znaczący sposób ograniczyły liczbę powikłań.

Jakie powikłania ma Pani na myśli?
D. K.-D.: Powikłaniami są stany zapalne zatok, uszu, krtani i dolnych dróg oddechowych, które wymagają już leczenia antybiotykami. Niektóre mają ciężki przebieg i mogą skończyć się pobytem w szpitalu. Dotyczy to zazwyczaj osób ze złą odpornością - ludzi starszych, po 65 r.ż., dzieci. Szczególnie narażeni na powikłania są Pacjenci z przewlekłymi schorzeniami - cukrzycą, chorobami układu krążenia, chorobami dróg oddechowych, np. z alergią, astmą, wadami budowy nosa. Te osoby muszą szczególnie zadbać o dobre przygotowanie swojego organizmu do okresu jesienno-zimowego.

Słyszymy często informacje, że wirus grypy mutuje. Czy szczepionki nadążają za tymi mutacjami?
D.K.-D.: Do szczepienia stosuje się szczepionkę tworzoną specjalnie dla naszej szerokości geograficznej na dany sezon. Wcześniej prowadzone są badania, w wyniku których prognozuje się, jaki szczep wirusa grypy z największym prawdopodobieństwem wystąpi w danym miejscu. Szczepionka nie zabezpiecza przed wszystkimi infekcjami wirusowymi, ale zabezpiecza nas przed konkretnym, najbardziej zjadliwym i przewidywanym szczepem.

Czy oprócz szczepień na grypę możemy jeszcze w jakiś sposób wspomagać nasz system odpornościowy?
D. K.-D.: W związku z tym, że jesienią i zimą mamy zbyt duszno i ciepło w pomieszczeniach, powinniśmy często je wietrzyć. Pozbywamy się w ten sposób „stojącego" powietrza, w którym roi się od bakterii. Jednocześnie w sposób mechaniczny powinniśmy wspomagać błonę śluzową nosa, która jest nieustannie poddawana działaniu suchego i ciepłego powietrza. W tym celu możemy kupić w aptece preparaty do płukania nosa i zatok, które nie tylko nawilżają nabłonek, ale przede wszystkim mechanicznie usuwają patogeny ze śluzówki nosa i zatok. Do profilaktyki zaliczyłabym także laryngologiczną ocenę stanu górnych dróg oddechowych. Problemy z drożnością górnych dróg oddechowych - nosa, nosogardła, gardła - sprzyjają infekcjom. Wiedzą to najlepiej osoby, które chrapią, mają zatkany nos, przewlekły katar, budzą się rano zmęczeni, z wyschniętym gardłem, z bólem głowy. To objawy świadczące o patologii budowy dróg oddechowych. Zajmuje się tym lekarz laryngolog, który wykonując endoskopię lub badanie błony śluzowej nosa, może wskazać skuteczne leczenie i tym samym oszczędzić nam cierpienia związanego z infekcjami dróg oddechowych.
Ból gardła nie jest sam w sobie straszny. To pierwszy sygnał - organizm informuje nas, że coś się z nami dzieje. Nie jest to powód, by od razu iść do lekarza i rezygnować z normalnych zajęć. Gardło może nas boleć 2-3 dni. Wystarczy wziąć witaminę C, zjeść czosnek, wypić sok z grejpfruta. Kiedy jednak po kilku dniach czujemy się gorzej, mamy bóle głowy, mięśni, gorączkę, to znaczy, że musimy poprosić specjalistę o pomoc.