Wywiad
Panie Profesorze, jak to się stało, że został Pan lekarzem?
Myślę, ze ogromny wpływ na tą decyzję miała atmosfera panująca w moim domu rodzinnym. Moja matka kiedyś studiowała medycynę, starała się wpoić mi zamiłowanie do tego zawodu. Już od dziecka wiązano ze mną nadzieję, że zostanę lekarzem. Było to zgodne z moimi zainteresowaniami - nie widziałem siebie w żadnym innym zawodzie. Nie miałem żadnych wątpliwości, że będę studiował medycynę.
A jak to się stało, że zainteresował się Pan właśnie pulmonologią?
W pewnym stopniu zadecydowały o tym także względy rodzinne. Mój syn w wieku dwóch lat zachorował na astmę. Miałem więc częsty, osobisty kontakt z tą chorobą. Zasadniczy wpływ na wybór przyszłej mojej specjalizacji miał prof. Orłowski - ówczesny szef I Kliniki Chorób Wewnętrznych Akademii Medycznej, który zlecił mi przygotowanie referatu na temat badań czynnościowych układu oddechowego. Zajęło mi to mnóstwo czasu Musiałem zapoznać się z całą dostępną literaturą. Referat ten wygłaszałem na dwóch posiedzeniach. Było to w 1958 roku. Dało to początek stworzeniu przeze mnie, wraz z kilkoma lekarzami - dr Ajewskim, dr Madalińską - na terenie I Kliniki Chorób Wewnętrznych niewielkiego zespołu alergiczno - pneumonologicznego. Zajmowaliśmy się badaniami czynnościowymi układu oddechowego, produkowaliśmy nawet alergeny do testowania, co było koniecznością, ponieważ innych nie było na rynku. Takie były początki. W 1975 roku w Instytucie Chirurgii wygospodarowano mały oddział 20-łóżkowy chorób wewnętrznych, w którym zajmowaliśmy się chorymi chirurgicznymi i pneumonologią. Powstała Klinika Pneumonologii. Byłem już wtedy docentem. Mogłem w pełni zająć się leczeniem najciekawszych przypadków chorób układu oddechowego. Kiedy zaczynałem pracę w Klinice Pneumonologii miałem jeden spirometr, odchodząc z pracy w 2001 roku - pozostawiłem znakomicie wyposażony oddział we wszystko co jest konieczne i niezbędne do diagnozowania i leczenia chorób układu oddechowego.
Czy pneumonologia i pulmonologia to to samo?
Tak, różnica istniejąca w nazewnictwie związana jest z pochodzeniem greckim i łacińskim tych słów. Pulmonologia to połączenie greckiego z łaciną, pneumonologia - pochodzi z języka greckiego.
Czym zajmuje się pneumonologia?
Pneumonologia zajmuje się chorobami płuc w szerokim zakresie. Biorąc pod uwagę częstość występowania w społeczeństwie kolejno są to: przewlekła obturacyjna choroba płuc (POCHP), astma (interesują się nią również alergolodzy), infekcyjne choroby płuc (takie jak gruźlica, zapalenie płuc), nowotwory płuc, choroby opłucnej oraz inne o mniejszym znaczeniu społecznym (np. sarkoidoza, zwłóknienie płuc). Przewlekła obturacyjna choroba płuc stanowi jakby połączenie przewlekłego zapalenia oskrzeli z rozedmą płuc i jest typowa dla palaczy z genetycznie uwarunkowaną skłonnością do tej choroby. Cierpi na nią około 20% palaczy. W Centrum Medycznym LUX kilku z nas zajmuje się tymi chorobami w oparciu o wiedzę, doświadczenie i formalną specjalizację z pneumonologii.
Wiem, że działa Pan w Szkole Chorych na Astmę. Czy może nam Pan coś na ten temat powiedzieć?
W 1990 roku założyłem Towarzystwo Przyjaciół Chorych na Astmę. Równocześnie dr Jacek Berliński, który pracował u mnie w Klinice zorganizował Szkołę Chorych na Astmę. Już wtedy byliśmy przekonani, że musimy dzielić się swoimi wiadomościami z chorymi, ponieważ współpraca "chory - lekarz" jest niezbędna dla dobra chorego.
Szkoła działa już 12 lat. Od roku mieści się przy Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc. Organizujemy pięciogodzinne posiedzenia, w czasie których przekazujemy chorym informacje na temat astmy i wszystkiego co jest z nią związane. Wyjaśniamy jak powstaje astma, w jaki sposób można zapobiegać tej chorobie, przekazujemy instrukcje dotyczące fizjoterapii, gimnastyki oddechowej. Zależy nam, na tym aby chory wiedział jak najwięcej na temat astmy, aby miał przekonanie, że jest właściwie leczony, aby też nauczył się żyć z tą chorobą. Na zakończenie wykładów chory otrzymuje broszurkę pod tytułem "Astma - popularne informacje dla chorego i jego rodziny" oraz ulotkę pt."Czy moja astma jest prawidłowo leczona".
Chory po takim szkoleniu, wzbogacony w wiadomości na temat tej choroby, ma więc możliwość kontrolowania stanu swojego zdrowia i wie jak postępować, żeby samu sobie nie zaszkodzić.
To prawda. Taka wiedza jest niezbędna. Jeżeli choroba jest dobrze leczona, chory może normalnie funkcjonować - pracować, a nawet, co jest także możliwe, uprawiać sport. Istnieją oczywiście bardzo trudne przypadki ciężkiej zaawansowanej astmy - u kilkunastu procent chorych, mimo prawidłowego leczenia, trudno sobie z tą chorobą poradzić.
Czy w związku z postępem w medycynie, wprowadzono zmiany, które ułatwiają życie chorym na astmę? Czy w ostatnim czasie w związku z rozwojem cywilizacji można zaobserwować wzrost zachorowalności na astmę?
Badania angielskie dowodzą, że liczba chorych na astmę podwaja się w ciągu dziesięciu lat. Liczba chorych rośnie, ale jednocześnie rośnie także efektywność leczenia. Astma jest coraz lepiej leczona, poznano jej mechanizmy. Uważa się ją za chorobę zapalną, a nie sensu stricte alergiczną. Dlatego też pierwszym zlecanym lekiem są kortykosterydy i to wziewne, a więc takie, które nie czynią spustoszenia w organizmie a hamują odczyn zapalny w oskrzelach. Wprowadzenie długo działających leków rozkurczających oskrzela jest wielką pomocą w leczeniu chorych, zmniejsza konieczność przyjmowania krótko działających leków doraźnych. Rzadziej niż dawniej stosuje się te inhalatory. Prowadzi to do wzrostu komfortu życia chorych. Niezbyt pocieszające jest jednak to, że cena tych skutecznie działających leków ma znacznie wzrosnąć, staną się więc one niedostępne dla wielu pacjentów. Nie napawa optymizmem to, że Ministerstwo Zdrowia wyłączyło astmę i przewlekłą obturacyjną chorobę płuc z rejestru chorób przewlekłych.
Czy zechciałby Pan powiedzieć nam coś na temat profilaktyki astmy? Na co rodzice powinni zwrócić uwagę, aby uchronić swoje dzieci przed zachorowaniem?
Astma jest chorobą cywilizacyjną. Coraz więcej osób choruje i ma to związek, co jest dość kontrowersyjne- ze szczepieniami, antybiotykami, higieną. Im więcej szczepień, antybiotyków, higieny - tym więcej alergii. Okazuje się, że jeżeli człowieka chroni się przed normalnymi bodźcami, które stymulują wytwarzanie przeciwciał chroniących przed zakażeniem, wtedy wytwarzane są pewnego rodzaju substancje, które stymulują powstawanie chorób alergicznych. Zapobiec temu oczywiście nie można. Człowiek ma to zapisane w genach. Można starać się natomiast ograniczać dostęp do alergenów. Jeżeli dziecko jest na przykład alergiczne, powinno się walczyć z roztoczami - najczęstszą przyczyną astmy oskrzelowej. A roztocza - mikroskopowe żyjątka jak wiadomo są wszędzie - w materacach, obiciach mebli, zasłonach. Powinno się więc unikać takich rzeczy, które stanowią siedlisko dla roztoczy, właściwie dbać o higienę mieszkania. Alergik nie może wybierać zawodów, uprawianie których nie daje możliwości unikania uczulających go alergenów. Trudno, żeby ktoś kto cierpi na alergię zajmował się fryzjerstwem, piekarstwem, lakiernictwem, kuśnierstwem. Przestrzeganie pewnych zasad może zapobiegać ujawnieniu się choroby, albo łagodzić jej przebieg. Genetycznie zakodowana jest skłonność do wytwarzania przeciwciał, co jednak u osób alergicznych nie ma znaczenia. U osób, które już chorują na astmę należy dbać o opóźnienie groźnych skutków tej choroby. Astma oskrzelowa prowadzi do nieodwracalnych zmian w płucach. Przy długotrwałej astmie następuje "przemodelowanie oskrzeli". Zmianom zapalnym w płucach prowadzących do "przemodelowania oskrzeli" są w stanie zapobiec wziewne glikokortykosterydy. Wielu lekarzy bardzo się przed tym broni. Ta sterydofobia wypływa z tego, że dawniej stosowano duże dawki sterydów w iniekcjach. Natomiast średnie dawki sterydów stosowane wziewnie nie wywołują żadnych negatywnych skutków.
Dziękuję za rozmowę.

